Blog > Komentarze do wpisu

"Najlepsze jest najbliżej" Małgorzata J. Kursa

Trochę inna Małgorzata Kursa. Inna, ale wcale nie gorsza. Wszystkie książki, które przeczytałam tej autorki były przede wszystkim kryminałami z ogromną dawką humoru, gdzie majaczył w tle wątek romansowy, a tematy życiowe były umiejętnie wplatane w fabułę, jednak w "Najlepsze jest najbliżej" możemy zapomnieć o chwilach grozy na ulicach Kraśnika. Za to mamy przepiękną przyjaźń przeradzającą się w jeszcze piękniejszą miłość. 

Andrzej i Olinka, czyli przyjaciele z dzieciństwa, z jednego podwórka. On z rodziny patologicznej, całe życie czujący odpowiedzialność za swoich bliskich, ona nigdy dość dobra dla swojej apodyktycznej matki. Człowiek biznesu i postrach Kraśnika oraz pani doktor ginekolog-położnik. Oboje po trzydziestce, diametralnie różniący się usposobieniem. Oczywiście jest i dobry duch powieści, czyli Marta Artymowicz, zwana Malutką, niedościgniony ideał dla obojga przyjaciół, lecz dla każdego pod innym względem. 

Tych dwoje przez całe swoje życie jest obok siebie, wspiera się w trudnych chwilach, jest dla siebie prawdziwym oparciem. Olinka już od dłuższego czasu skrycie kocha się w Andrzeju, ale kiedy dowiaduje się, że dla Rambo jedyną ukochaną jest Marta, przestaje mieć jakiekolwiek złudzenia. Nie jest w stanie nawet znienawidzić Malutkej, bo jej nie dla się nie lubić. Sama Malutka nie jest zupełnie świadoma tego, że stanowi obiekt zazdrości ze strony Oli i ideał kobiety ze strony Andrzeja. 

Książka, która w zamierzeniu autorki jest zapewne skierowana typowo do kobiet, powinna być, choć fragmentami, przeczytana przez mężczyzn. Autorka opisuje, jak łatwo jest kochać zbyt mocno, jak strach o bezpieczeństwo najbliższej osoby przesłania racjonalne myślenie. To książka zdecydowanie romantyczna, ale nie można nie wspomnieć o poruszanych tu trudnych tematach. Dzieciństwo doktor Oli zostało zniszczone przez matkę, a ona sama po dziś dzień nie może sobie poradzić z lękiem przed nią. Andrzej stracił najbliższą rodzinę, co spowodowało załamanie, obwinianie się o śmierć ukochanych osób. W tych trudnych chwilach oboje mogą liczyć na przyjaźń i ta książka pokazuje siłę, jaką niesie za sobą prawdziwy i oddany przyjaciel. Sam tytuł jest wiele mówiący, a treść powieści tylko umacnia nas w przekonaniu, że to, co jest najlepsze jest tuż tuż, wcale nie trzeba szukać i wypatrywać. W jednej kwestii ta książka nie różni się niczym od pozostałych autorstwa Małgorzaty Kursy - jest niesamowicie ciepła. Ja znów miałam wrażenie, że znam tych ludzi, że to nie wymyślone postaci. 

piątek, 18 października 2013, natalianowaklewandowska
Natalia

Polecane wpisy

  • zmiana adresu bloga

    BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY NA STRONĘ http://ksiazkapolapkach.blogspot.com/  ZAPRASZAM!!!

  • "Bratnie dusze" Hanna Cygler

    Moje pierwsze spotkanie z panią Hanną Cygler. Ale zupełnie nie wiem czy uznać je za udane czy też niekoniecznie. Być może właśnie w tej chwili narażam się wszys

  • "Babska misja" Małgorzata J. Kursa

    Pewnie ci, którzy znają choć trochę wpisy na moim blogu wiedzą, że jak widać w tytule książkę Małgorzaty Kursy, to będę piała zachwyty i peany pochwalne :D no i